Stykając
się z jakimś dziełem, jakimś prądem w rzeźbie lub malarstwie, mamy często na
ich temat gotowe opinie krytyków, popularyzatorów czy dziennikarzy – opinie
przeważnie są łatwe do przyswojenia. Stąd wynika pewne uprzedzenie, zanim
zbliżymy się do dzieła już „wiemy” co w nim podziwiać: u Tycjana – wspaniały
kolor, u Rembrandta – szlachetne brązy i mroczny światłocień, u Leonarda –
nieprzenikniony uśmiech Mona Lizy, u Van Gogha – szaleństwo, itp.
Wszystko ogranicza się do
potwierdzenia cudzych wrażeń, do paru stereotypowych uwag.
Obrazy
z „przedwczoraj” charakteryzuje pewna tajemniczość, jaką zauważyć można w
obrazach René Magritte`a. Patrząc na jego obrazy, nasze opinie nie zawierają
standardowych określeń i stwierdzeń. Jego prace wymagają szczególnej
konfrontacji z widzem po to, aby odszukać klucz do zagadki jaką stanowią.
60x80 akryl
60x80 akryl
50x70 akryl.
60x80 akryl.
Oczywiście nie można nauczyć
patrzenia na sztukę i nikomu nie można wytłumaczyć, co ma odczuwać stojąc przed
obrazem. Rozumieć sztukę, to między innymi wiedzieć, że nie wszystko nadaje się
w niej do „zrozumienia”, wyjaśnienia, że na próżno staralibyśmy się sformułować
w mowie potocznej to, co zostało wypowiedziane w języku kształtów, wyobrażeń, w
języku sztuki.
Prawdziwa
sztuka – jak mówi malarz francuski Jean Dubffet – jest zawsze tam, gdzie jej
się nie oczekuje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz